Dziś blog wspiera:

środa, 13 kwietnia 2016

Nieukodetektor (2): oliwa z oliwek

Zrzut_ekranu_20160412_o_19.53.39

O ile „strzał w kolano” wywołuje we mnie głównie rozbawienie i politowanie dla bezmyślności używających tego zwrotu, o tyle „oliwa z oliwek” naprawdę mnie wkurza, bo przecież można być głupkiem, ale nie aż tak demonstracyjnie.

Wiele razy już napisałam, i pewnie jeszcze nie raz napiszę, że tłumaczenie z dowolnego języka na polski, wbrew pozorom, wymaga znajomości nie jednego, a DWÓCH języków - obcego i polskiego.
Współczesność pozwoliła na pokrycie cienką politurą rzekomego wykształcenia całe tabuny zwykłych nieuków, którzy dzięki dyplomowi Wyższej Szkoły Czegoś i Czegoś sprawnie awansowali do Biurowej Klasy Średniej i jako robotnicy umysłowi spędzają czas, wykonując proste zadania w przemyśle biurowym od 9 do 17. Na przykład tłumaczą ulotki albo projektują opakowania.
Ich kompetencje językowe sprawdzili ich przełożeni, którzy przecież też nie spadli z kosmosu, tylko są najwyżej nieco starszymi klonami tych samych pracowników. Spotykają się na rozmowie kwalifikacyjnej, opowiadają sobie nawzajem pierdoły, i pytają się, hał did ju spend jor last samer holidejs, i kandydat odpowiada, że on wery intersting, bo et ze si, łyz famili, in Darlovo albo perheps in ze Marmaris weri popjular Tarkish kurort. I tak se gadają, a może jeszcze pivota pan w excelu zrobi brawo, no to witamy na pokładzie.
A nikt nie bada umiejętności mówienia po polsku, no bo przecież, jak to, wszyscy mówimy po polsku i znamy polski, prawda?
Otóż gówno prawda. Większość Polaków nie potrafi poprawnie mówić po polsku, i nie mam na myśli bynajmniej słowa „przynajmniej”, tylko tę cholerną oliwę.
***
Istnieją sformułowania dwuwyrazowe w językach obcych, na przykład w angielskim, których nie tłumaczy się tak, jak zostały napisane. Czytasz „turn back” i nie, kurwa, nie tłumaczysz „zawróć do tyłu”. Czytasz „washing mashine” albo „notebook computer” i nie, nie tłumaczysz „maszyna piorąca” ani „notatnikowy komputer”. Cargo truck to nie „towarowa ciężarówka”, tylko ciężarówka, a „chicken soup” to rosół, a nie kurczakowa zupa.
Zrzut_ekranu_20160412_o_15.17.09
Czytasz „olive oil” i nie, fakensziten, nie tłumaczysz tego, cieciu z Lidla, ofermo z Biedronki, mazgaju z Almy i łamago z Tesco, na „oliwę z oliwek”.
***
Angielskie słowo „olive” oznacza oliwkę (owoc), pochodzącą z „olive tree”, czyli z drzewa oliwnego, czyli, możemy powiedzieć po polsku, także z oliwek. Znaczenie wynika z kontekstu. Jak piszę „zerwałam oliwkę”, to znakomita większość niebuców nie wyobrazi sobie mnie targającej drzewko z gleby, tylko zrywającą owoc z drzewa, prawda? Rozumiemy też kontekst „stok porośnięty oliwkami” albo „garść oliwek” i raczej nam się nie mylą owoce z drzewami, nie?
Dotąd było prosto. Teraz trudniej.
Otóż, olej roślinny, z dowolnej rośliny, w języku polskim to olej. Rzepakowy, słonecznikowy, z pestek dyni, olej truflowy, olej kokosowy, co tam kto lubi. Nie nazywa się ich „oliwą z dyni” ani „oliwą rzepakową”. Olej to olej. Z jednym wyjątkiem.
Uwaga, wszystkie tępaki projektujące gazetki spożywczaków.
Olej z oliwek nazywa się w języku polskim oliwą. Można, owszem, olej z oliwek nazwać olejem z oliwek, jak ktoś lubi barokowo, można nazwać oliwą, jak lubisz prosto, ale nie można nazwać oliwą z oliwek.
Bo oliwa zawsze jest z oliwek.
Zrzut_ekranu_20160412_o_15.05.07
Oliwa to staropolskie słowo, oznaczające tłuszcz wyprodukowany w drodze tłoczenia oliwek. Jeśli coś może być idealnym odpowiednikiem „masła maślanego”, to jest to właśnie „oliwa z oliwek”. Nie ma, Chryste z Gaju Oliwnego, oliwy z „nieoliwek”.
Oczywiście, zaraz znajdzie się jakiś matoł, który powie „ale zaraz, mam w garażu oliwiarkę, a w niej mam oliwę maszynową”.
Olej mineralny w języku polskim nazwano „oliwą”, bo słowo „oliwa” używane na określenie tłuszczu spożywczego w polszczyźnie już wtedy istniało i olej mineralny w pierwszej kolejności właśnie z tym się kojarzył. Dzisiaj jednak szansa na pomylenie się jest naprawdę zerowa, bo - znowu - istnieje kontekst. Naprawdę, czytając zdanie „dodaj do sałatki dwie łyżki oliwy”, trzeba dodawać „ale z oliwek”, bo inaczej ktoś doleje oleju maszynowego? No kaman.
***
Niestety, kretyni odpowiedzialni za zatwierdzanie gazetek w spożywczakach i ofert online są w głównej mierze także odpowiedzialni za kształtowanie wiedzy o języku polskim, bo przecież te wszystkie Seby i Andżeliki poza gazetką lidla czy teska nie czytają nic innego. Potem czytam np. na forum Gazeta.pl: „Z niemoznosci strawienia oliwy z oliwek np. greckiej uzywam oliwy rzepakowej z pierwszego tloczenia”, zwierza się aniaiewa. Odpowiada jej lunaa7„ja lubie oliwe z pestek winogron, chyba najwiecej jej uzywam, z pestek dyni jest tez rewelacja”. No więc mamy „oliwę” rzepakową, „oliwę” z pestek winogron i „oliwę” z pestek dyni, więc czemu nie oliwa z oliwek?
Bo rzecze językoznawca Mirosław Bańko z PWN: „Jeśli kierować się słownikami języka polskiego, członem opozycyjnym dla oliwy z oliwek mogłaby być oliwa z ropy naftowej. Groźba pomylenia jednej i drugiej jest jednak znikoma, więc w świetle słowników człon z oliwek nie wydaje się uzasadniony. Gdyby z oliwą stało się już to, co kiedyś z masłem – tzn. gdyby prócz zwykłej oliwy (z oliwek) istniały produkty spożywcze o tej samej nazwie otrzymywane z czegoś innego – to nazwa oliwa z oliwek byłaby uzasadniona. Na razie jednak lepiej mówić olej z oliwek albo po prostu oliwa.” (http://sjp.pwn.pl/szukaj/oliwa.html)
Szczególnie złowrogą rolę odgrywają tu przedstawiciele Lidla, w których ojczystym języku to jest Olivenöl i dla których, wydaje się, ulubionym zajęciem jest kaleczenie polskiego. Ta cholerna „oliwa z oliwek” występuje miliard razy w lidlowych gazetkach i na WWW oraz jest aktualnie z lubością powtarzana przez tych tłuków najętych do reklam w TV i radiu, bo niestety właśnie jest w Lidlu tydzień grecki i muszą nas tym uraczyć.
Oczywiście, Lidl mi się nawija pod lewy sierpowy, bo te gówniane reklamy właśnie puszczają, ale stężenie głupoty w Tesco jest chyba jeszcze wyższe, bo tam mają:
- Monini Classico Oliwa z oliwek
- Tesco Oliwa z oliwek 
- Borges Extra Virgin Oryginalna Oliwa z oliwek 
- Pudliszki Pomidory krojone z oliwą z oliwek
- La Española Extra Virgin Oliwa z oliwek 
- Tesco Włoskie paluszki chlebowe z oliwą z oliwek 
- Lurpak Premium Miks z oliwą z oliwek
- Interoleo Intenso Oliwa z oliwek
- Benecol z oliwą z oliwek 
- Tesco Oryginalne włoskie crostini z oliwą z oliwek
- Zielone oliwki drylowane z czosnkiem tymiankiem oraz oliwą z oliwek (oliwki z oliwą z oliwek, macie pojęcie?!)
- SuperFish Prestige Polędwica Tuńczyk z oliwą z oliwek

i tak dalej, w sumie 94 rodzaje produktów z „oliwą z oliwek” z drzew oliwnych z oliwkami zawierajcymi oliwę z oliwek.
Zrzut_ekranu_20160412_o_15.18.43
Ciekawe, z czego zrobione są pozostałe produkty Tesco i innych piewców głupoty, np. czy tuńczyk jest z tuńczyka? Mleko jest mleczne? Pomidory są pomidorowe, czy może dębowe, albo wręcz łajniste? Czy Biedronka, sprzedając oliwę z oliwek, daje nam do zrozumienia, że możemy się tam także natknąć na oliwę z wołowiny, albo nawet z domestosa?
Carrefour, o dziwo, wyprodukował gazetkę, w której nie ma „oliwy z oliwek”, tylko jakaś porządna oliwa extra vergine, ale Lurpak na ich stronie WWW już straszy tą oliwą z oliwek. Alma ma w sklepie online 68 produktów z oliwy, ale tylko w przypadku 17 z nich jakiś matoł postanowił dopisać, że to „oliwa z oliwek”, więc może to jakieś zastępstwo było i wypadek przy pracy.
No dobrze, to by było na tyle. Cały ten tekst przypomina mi, że jak wczoraj zobaczyłam dwie całujące się dziewczyny na Targowej, to miałam jechać do Kauflandu. Mają tam świetną oliwę w półlitrowych butelkach. Nie z oliwek, tylko z Lesbos.
PS. Ten tekst nie jest ukrytą formą reklamy czegokolwiek, a raczej zupełnie otwartą formą antyreklamy niechlujstwa i nieuctwa.